Nigdy bym się nie spodziewała, że moje życie się tak ułoży. To nie znaczy, że narzekam. Bo nie mam powodu. Mój mąż, Amerykanin, jest jakby stworzonym dla mnie partnerem. To dla niego rzuciłam wszystko w Polsce i przeprowadziłam sie do Stanów. Mieszkam na tak zwanym “Środkowym Zachodzie” (Midwest) i zaaklimatyzowałam się tutaj. Co nie oznacza, że nie tęsknię za Polską. Najbardziej mi brakuje oddanych przyjaciół i bliższej, bardziej chyba prawdziwej, więzi z ludźmi. Nie wykluczam możliwości powrotu do Polski za jakiś czas. Mam stresującą pracę i marzę o powrocie do nauczania. Poza tym oboje bardzo chcemy mieć dzieci i intensywnie nad tym pracujemy J