Kiedy to piszę, jest jeszcze końcówka listopada. I wreszcie mnie dopadło. Tak dobrze się trzymałam tej jesieni, sumiennie myjąc ręce co chwila, dezynfekując biurko i komputer w pracy, oraz zapobiegawczo pobierając witaminy i kapsułki z Echinaceą, na poprawę systemu odpornościowego. I tak nie wystarczyło… Już czułam, że coś mnie “bierze” w zeszłym tygodniu, zaaplikowałam sobie czosnku doustnie i dousznie (działa cuda na zapalenie ucha), ale chyba zbyt mało. Wczoraj mnie powaliło całkiem, z gorączką i potwornym bólem głowy. A gorączka się u mnie nie zdarza zbyt często. Przeleżałam sobie w łóżku calutki dzień, niestety jeden dzień to trochę zbyt mało. A dzisiaj nie mogłam wziąć dnia wolnego w pracy, bo miałam zeznawać w sądzie. Okazało się, że w końcu nie musiałam zeznawać, ale i tak dzień był piekielnie “przeładowany”. Nie miałam nawet czasu na przerwę i przepracowałam 11 godzin, pierwsze 5 z nieustającym bólem głowy. Potem skapitulowałam i wzięłam ibuprom. W dodatku musiałam myśleć o praktykantce cały czas, żeby miała wystarczająco dużo “wrażeń” i różnorodnych doświadczeń z tej pracy. Ogólnie było stresująco, ale podtrzymywała mnie myśl, że jutro wezmę chorobowe. Zapowiedziałam już wszystkim, że mnie nie będzie. Muszę się wykurować.
A poza tym, tęsknię za Polską. Śnią mi się moje ulubione zakątki, zwłaszcza Kraków. Śnią mi się moi byli uczniowie. Nie wiem czy to tak jakoś przedświątecznie, czy z innego powodu mi się tak zatęskniło. A tu nie zapowiada się, że pojadę do kraju jakoś wkrótce. Chociaż kto wie, co będzie…
Listopadowo-grudniowo
Grudzień 1, 2009 Autor: paniwincyntynowicz
Słońce, wracaj szybko do zdrowia! Dziękuję Ci za maila, odpowiem w tym tygodniu
Pozdrawiam grudniowo. Trzymaj się cieplo.
no ładnie, a miałas nie chorować.
a zaproszenie do mnie masz zawsze, wpadaj choćby bez zapowiedzi
Już lepiej???
Do pogadania! :*