W poniedziałek spadł pierwszy śnieg tej zimy. Spadło tylko troszkę, ledwie przykryło ziemię. Ale i tak całe miasto było sparaliżowane z rana…dziwne, myślalam, że to się zdarza tylko w Polsce. A wcale nie mieszkam w tropikach i zima bywa tutaj też ostra, już nas wiele razy zasypało na amen w ciągu ostatnich kilku zim. Potem, w czwartek, zrobiło sie bardzo zimno – w dzień było około minus piętnastu stopni. I też wszyscy panikowali. A wcale nie było tak źle. Ale może to tylko ja tak mówię, doświadczona taką pogodą w Polsce przez wiele lat. Moim zdaniem, można przeżyć, mimo że bardzo nie lubię zimna. Chciałabym, żeby na Święta spadł śnieg. Bo jakoś w tym roku wcześnie mnie ogarnęła świąteczna atmosfera. Nakupowałam ozdób i dekoracji, zakupiłam też już większość prezentów. I planuję część kulinarną – oglądam książki z przepisami i wymyślam co by tu na Święta ugotować i upiec. A propos pieczenia, przeszłam samą siebie w tym roku – postanowiłam upiec piernik “dla cierpliwych”, który się przygotowuje przez trzy tygodnie! Zaczęłam dokładnie trzy tygodnie przed Wigilią. W ten czwartek nasączyłam gotowy piernik kawą zmieszaną z wódką, w następnym tygodniu trzeba go przełożyć powidłami i znowu nasączyć. I potem: Voila! Gotowy na Święta. Sama nie mogę uwierzyć, że się tak zorganizowałam. I kartki świąteczne też prawie wszystkie już wypisane i wysłane. Nie wysłałam tylko tych, do których musiałam zdobyć adres oraz tych krajowych.
Ale dzisiaj jakoś brak mi już zapału. Straciłam cel sprzed oczu. Bardzo nie lubię tego uczucia. Ale może jakoś to będzie…
A z zupełnie innej beczki: ogromnie mnie denerwują niektórzy z moich byłych uczniów na “Naszej Klasie”. Kilka moich najmniej “ogarniętych” uczennic robi teraz “kariere” na N.K., umieszczając codziennie swoje, ocierające się o pornografię, marne zdjęcia, okraszając je przy tym głupawymi komentarzami. Żenada. Ale chłopcom się podoba, w większości. A propos komentarzy, te mnie też doprowadzają do rozpaczy. Nienawidzę zwłaszcza jakichś nowomodnych, bezsensownych zdrobnień typu: “Śliczniutko” – Co to ma w ogóle znaczyć???!!!
I jeszcze jedno “sformułowanie”, z którym się spotkałam wielokrotnie, używane przez dziewczyny do dziewczyn: “Dupko” – Hę? Czy to ja się urwałam z Księżyca czy one?!
Chyba Ameryki nie odkrywam stwierdzając, że większość moich byłych uczennic i uczniów używa Naszej Klasy, żeby się “wylansować” (to chyba też slangowe określenie, ale ja tu akurat używam w tradycyjnym znaczeniu). Smutne to.
Grudzień 13, 2009 Autor: paniwincyntynowicz
hmm, ciekawe jak taki 3 tygodniowy piernik smakuje… A gdzie spędzacie Wigilię?
Wszystkiego, co najlepsze na Nowy Rok! Dużo zdrówka, uśmiechu każdego dnia oraz spełnienia marzeń