No dobrze, przylatuję na początek wiosny, 21. marca
Zostanę do 10. kwietnia. Oby tylko już była wtedy wiosna, jeśli chodzi o pogodę. Teraz nas zasypało tutaj. Na szczęście ominęły nas największe śniegi i śnieżyce. Zmęczyla mnie już zima, chociaż przyznam szczerze, że cieszyłabym się gdyby nas tak zasypało, że nie musiałabym iść do pracy. Mierzi mnie ta robota coraz bardziej. Podświadomie wyczekuję jakichś drastycznych zmian…
Poza tym, wstyd się przyznać, w sobotę wreszcie “rozebrałam” choinkę… Ja po prostu nie mam czasu na codzień. I to mnie też męczy coraz bardziej.
Moi rodzice chyba się ucieszyli na wieść o moim przyjeździe. “Chyba”, bo ich zawsze trudno wyczuć. Ale w końcu już prawie półtora roku się nie widzieliśmy. Ostatnio nasze stosunki jakoś się poprawiły, szczególnie z mamą mi jakoś łatwiej się porozumieć. To dobrze.
Luty 8, 2010 Autor: paniwincyntynowicz
eee, można było ją zostawić do Wielkanocy i ubrać w jajka