Kolejny “potworny” dzień w pracy. Jeden z tych najgorszych. Nie wiem jak długo to wytrzymam. Przy tym usłyszałam na swój temat dzisiaj każdą możliwą obelgę, od rasy, pochodzenia począwszy, na inteligencji i wykształceniu skończywszy… Jedyny jaśniejszy moment w tym wszystkim nastąpił, kiedy ktoś mi powiedział, że powinnam wracać skąd przyjechałam, czyli z Portland ![]()
Aha, i jeszcze mnie nazwano lesbą, to już zupełnie nie wiem skąd się wzięło. Ale co tam…
Po powrocie do domu znowu ryczałam z pół godziny i mąż stanowczo stwierdził, że trzeba mi znaleźć nową pracę. Że tak dłużej być nie może
Ach, żeby to było takie proste… Ale faktycznie, albo szybko znajdę coś innego, albo nie wiem jak długo zachowam zdrowie umysłowe.
Luty 12, 2010 Autor: paniwincyntynowicz
Dobrze, że już niedługo przyjeżdżasz – oderwiesz się choć na chwilę od tego wszystkiego… Będzie dobrze!